10 lipca 2013

Pomidorro!

Na wstepnie przeprosze za brak polskich znakow- notke pisze na komputerze meza, bez polskiego systemu operacyjnego. Niestety moj laptop odmowil wspolpracy z tymczasowym internetem pozystkiwanym przez telefon...

Mozna powiedziec, ze jestesmy po przeprowadzce. Do przeniesienia pozostaly akwaria (120L i 20L), z ktorymi mamy obecnie problemy logistyczne (duzo pracy + brak miejsca).
Tak czy inaczej, stresy ostatnich dni odreagowywuje w kuchni. Wykorzystalam promocje na pomidory w Lidlu. To, ze te warzywa sa sprzymiezencami w walce z tluszczem nie trzeba udawadniac. W moim jadlospisie jest ich bardzo duzo- niestety zupelnie nie trawie formiy surowej. Natomiast trudno odciagnac mnie od pomidorowej i wszelakich sosow.

Na kuchni: suszone pomidory (ktore oryginalnie powinny byc wykonywane z podluznych, ale jak to sie mowi- warunki studenckie) oraz przecier z pozostalosci, z ktorego bedzie pomidorowa lub sos do makaronu. Gratisowo na palniku bulgotal rosol, na ktory zainspirowala mnie mokah- jutro bedzie baza na pomidorowa (;



Na ostatnim zdjeciu finalne produkty: lewy sloiczek - przecier, prawy sloiczek - suszone pomidory zalane olejem. Przepraszam, za brzydkie sloiczki z etykietkami- nie sadzilam, ze bede robic zdjecia.

Jak juz pisalam- nie mam zbytnio czym sie chwalic jezeli chodzi o moj trening. Ostatnio praktycznie nie cwiczylam, jazda na rowerze tez ograniczala sie do tras: stare mieszkanie - nowe mieszkanie; mieszkanie - sklep(y). Nie mniej jednak zauwazylam pierwsze efekty- praktycznie wszystkie spodnie staly sie luzne. Z ciekawosci sie zwazylam- 66,9 kg dzis rano. Maly sukces. Jeszcze jakby zaczal znikac tluszczych z brzucha...

1 komentarz:

  1. Uwielbiam pomidory, na surowo do kanapek zwłaszcza! Poza tym w jajecznicy, jakichś omletach, no i w pomidorowej! ;D

    OdpowiedzUsuń