Przejdź do głównej zawartości

Posty

Obecny stan rzeczy vol.4

Ostatni tydzień miesiąca- czas na kolejne zestawienie w stylu 'co tam u mnie'. Osobiście powiem Wam, że bardzo obawiałam się tego pomiaru- o ile pierwsza połowa miesiąca była dość aktywna i napawała optymizmem, to nawał spraw w drugiej zupełnie odciągnął mnie od mojego dążenia do bycia fit. Spadek wagi sugerował niewielki spadek wymiarów i tak na prawdę jestem zaskoczona, że mimo wszytko jest redukcja (i to dość harmonijna, patrząc na cyferki).  Najbardziej zaskoczył mnie spadek brzuch-biodra. Nie ukrywam, że troszkę sobie pofolgowałam i w wieczornym menu często pojawiały się posiłki głównie węglowodanowe. Brakło również regularności posiłków (powtarzam to jak życiowe credo). Za tydzień wracam do uczelnianej rzeczywistości, dlatego moimi celami na ten miesiąc są: - próba pogodzenia regularności posiłków z zajęciami na uczelni, - ćwiczymy tyłek i cycki! Do gry wraca Mel B. na pośladki oraz rożnego rodzaju filmiki wyszukane przez inne bloggerki

Jak to ABW szukało dwóch studentek przez pół roku

Plan dotyczący spacerów z psem się udał- ta satysfakcja, gdy wiecznie żywy bokser badał na dywan z wyrazem pyska 'nareszcie!'. Wiadomo czasem spacery były krótsze, czasem dłuższe. Zaliczyłam kilka, podczas których chodziłam bez przerwy ponad godzinę. Ostatnie spacery nie były już tak wymagające, głównie z tego powodu, że zaliczyłyśmy nieprzyjemny incydent podczas którego dość porządnie stłukła sobie miednicę (ja oczywiście byłam przerażona, gdy pies nie miał władzy w tylnych nogach) Wczoraj pies został odwieziony i szczerze już mi brakuje tych porannych spacerów. Tak jak pisałam wcześniej, od blogowania odciągało mnie kilka spraw i tym razem nie była to tylko praca. Obiecałam, że opisze moją przygodę- z publikacją tego postu ociągałam się, ponieważ chciałam poczekać na rozwój sytuacji. Mam nadzieję, że wybaczycie mi małe 'nie na temat'. Sobota. Ciepły, pogodny poranek tuż przed rozpoczęciem pracy. Dobrze mi znany dzwonek oznajmia połączenie przychodzące od ...

Kop w tyłek!

Długo zabrało mi się motywowanie do powrotu do ćwiczeń, nie mniej jest progres! Przez ostatnie kilka dni brakowało mi aktywności do której przyzwyczaiłam swój organizm. Zasługą 'kopa w tyłek' jest pies, którego dostałam na przechowanie na dwa tygodnie. Jak wiadomo, jest pies są i obowiązki związane z jego posiadaniem. Obecność dodatkowego domownika wiąże się ze spacerami- okazał się to świetny pretekst do długich spacerów. W ciągu dnia w końcu muszę wyjść z pupilem 3 razy, dlatego też popołudniowy lub wieczorny spacer zalicza się do tych długich, ponad 45 minutowych. Łącznie postanowiłam robić pieszo ok. 10 km dziennie z psem. Dodatkowo do tej nowej dodatkowej aktywności w końcu dołącza ponownie cardio co drugi dzień. Aktualnie zagłębiam się w zestawy ćwiczeń od FitnessBlendera. Ciekawą propozycją wydał mi się filmik zamieszczony poniżej: W tym treningu uwzględniono zarówno rozgrzewkę, jak i rozciąganie po. Zadziwiające, jak szybko odkryłam swój spadek kondy...

Obecny stan rzeczy vol 3

Przyszedł czas kolejnego miesięcznego zestawienia. Waga sprawiła mi niesamowita radość dziś rano i wskazała 63,1 kg! Podciągnęłam to pod 63 kg i spełnienie pierwszego oficjalnego celu! TAK, JEST MNIE 10 KG MNIEJ! Aktualne zestawienie przedstawia się następująco: Oczywiście to nie koniec! Wiem, że jest mnie ostatnio mniej na blogu- i nie tyle na moim własnym, co u Was w komentarzach. Ale to nie znaczy, że się obijam. Po prostu ostatnio mam mam trochę pogmatwanie- gdy wszystko wyjaśnię, prawdopodobnie pojawi się cała relacja. Aktualnie chciałabym osiągnąć wagę 57 kg- czyli czeka mnie kolejne 6 kg do utraty. Jak utrata kilogramów wpłynęła na moją garderobę? Z rozmiaru lekko ponad 42 mieszczę się w 38, które jest już luźne. Prawdopodobnie niedługo zrobię przymiarkę do rozmiaru 36. Postanowiłam zrobić kilka zdjęć, tak więc powinny pojawić się niedługo na blogu. Niestety nie mam takowych sprzed mojej decyzji o odchudzaniu. A co z moimi postanowieniami na ten miesiąc? Prz...

Ogień, czyli...: Zupa brokułowa

Dawano Was nie dręczyłam moimi przepisami, dlatego dziś kolejny z serii Zupa brokułowa Brokuł to jedno z moich ulubionych warzyw, które odkryłam stosunkowo niedawno. Dodatek do dania głównego, zupa, surówka... a ostatnio widziałam nawet przepis na placki brokułowe podobne do tych ziemniaczanych. Udowadnia to, iż warzywo to pozwala na prawdziwą kuchenną improwizację. Składniki: brokuł (może być żywy, ale równie dobrze mrożony) serek topiny (ok. 100g czyli jedno opakowanie) Uwaga: Polecam serek topiony z szynką, nadaje zupie ciekawego smaku. Jeżeli ktoś nie lubi... oczywiście zwykły śmietankowy też jest świetny. W kuchni potrzeba: garnka palnika blendera Uwaga: Jeżeli ktoś nie posiada blendera, brokuł można rozgotować, a następnie przetrzeć przez sitko z grubymi oczkami. Jest to jednak czasochłonne. Cena dania: ok. 4 zł Wystarcza na: w zależności od ilości dodanej wody na jeden do dwóch obiadów dla 2-3 osób. Dodatki które proponuję...

Jak nie dać się okraść na rowerze

Być może to co napiszę jest dla wielu z Was oczywiste, nie mniej jednak, przyglądając się czasami rowerom poprzypinanym w rożnych miejscach zastanawiam się ilu z ich właścicieli widziało je ostatni raz właśnie podczas zapinania. Możliwe, że ktoś pokłada większą nadzieję w naturę ludzką- niestety ja należę do ludzi małej wiary i wolę nie kusić losu. Na wielu stronach czytam porady 'złomowania' jednośladu. Polega ono na wizualnym oszpecaniu roweru w taki sposób, by nie był pożądanym towarem. Ta rada ma jednak podstawową wadę- tyczy się ludzi, którzy w sumie nie znają się na rowerach i liczą na jakiś tam zarobek. Każdy kto jest zorientowany po wstępnych oględzinach pozna, czy warto się za rower łapać czy też lepiej sobie odpuścić. Zrywanie naklejek, obklejanie taśmą czy najprostsze rozrywanie kilku elementów przed niczym nie chroni, chociaż zapewne nie szkodzi niczym innym jak wstydem jeżeli nie czuje się klimatu poruszania się rowerem tuningowanym w stylu rat ;] Oczywiście ...

'Co Ty tutaj robisz', czyli jak nie robię nic

Co bardziej dotkliwi prawdopodobnie zauważyli moją mniejszą aktywność na blogerze. Powód może być oczywisty: zaczęłam pracować w dość nieregularny sposób, głównie na popołudniowe zmiany. Przez co- pierwszą część dnia mam rozwalaną (gdyż nie potrafię się zmotywować do bardziej odważnych działań, jeśli wiem, że o 13 mam być w pracy), a wieczorem po 8 godzinach stania, układania butów czy kasowania milionów koszulek niewiele mi się chce. Nie, nie marudzę... po prostu jak to bywa po zastojach początki są ciężkie.  Niestety, drastycznie odnotowałam spadek aktywności fizycznej- nie licząc ok. 10 km dziennie pokonywanych na rowerze, kilometrów pokonywanych pomiędzy alejkami i kilogramów wyciśniętych przy przewalaniu sklepowego asortymentu- nie robię nic! Co ciekawe, nie biorąc pod uwagę już zwykłych wyrzutów sumienia- po prostu bardzo mi zaczyna brakować porządnego wycisku z jakimś cardio. Czyżby była dla mnie nadzieja?  Zbliża się termin mojego comiesięcznego zestawienia, o...