28 czerwca 2013

Raz, dwa, trzy... czyli trochę o obecnym stanie rzeczy i celach.

Przez ostatni miesiąc zwracałam uwagę głównie na wagę, która owszem spadła- nie mam jednak pewności czy jest to zasługa procesu spalania, czy raczej po prostu ograniczenia soli i węglowodanów, które spowodowały uwolnienie wody z organizmu.

Przykładem dziewczyn postanowiłam wykonać małe mierzenie, właściwie nie wiem, dlaczego nie wpadłam na to wcześniej- brak pomyślunku, lub niechęć do przyznania się przed samą sobą.


Żałuję, że nie zmierzyłam chociażby talii przy wadze 72 kg.

Opierając się na wylicznikach masy idealnej dla wzrostu 168 cm ustaliłam pierwszy cel na 63 kg (następnie chciałabym zejść poniżej 60 kg), a strefą z której głównie chciałabym pozbyć się balastu jest brzuch. Widać to chociażby z tabelki- pomimo dośc widocznego wcięcia w tali, po zmierzeniu mam niewielką różnicę pomiędzy obwodem pod biustem, a talią... więcej komentować zapewne nie trzeba.

Obecnie z 72 kg udało mi się zejść do 68. Ograniczyłam cukier, którego używałam ogromne ilości. Staram się także ograniczać makaron (Tak, jestem beznadziejnym przykładem makaroniary. Niby nic w tym złego, gdyby nie to, iż grafik posiłków ustalam pod (teraz już) męża, pracującego do późna- kończyło sie to na tym, iż spagethii bolonese czy carbonare wcinalismy po 18. I to nie raz w tygodniu! Nie dwa! ... )

Zaczęłam się ruszać. Staram się ćwiczyć ok. 30 minut minimalnie co drugi dzień. W ruch poszedł również rower z racji otwarcia sezonu- trasy po mieście po minimum 10 km.
Przyuczam się również do śniadań. Tak, przez całe życie nie jadałam śniadań- chyba, że można nim nazwać cukier z kawą.

Uda się? Uda się! No kurde, musi! Prawda? Jakieś rady? 

2 komentarze:

  1. Uda się! ;) Zmiany wprowadzaj powoli, a konsekwentnie. Trzymam kciuki za zmianę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja na diecie kopenhaskiej schudlam 7 kg w 2 tygodnie

    OdpowiedzUsuń