6 sierpnia 2013

Czego nauczyłam się przez 42 dni prowadzenia bloga?

Gdy zakładałam bloga w głowie przyświecała mi idea, iż będzie mnie on motywował. Należę do tych osób, które jak się nakręcają to na dobre- potrzebowałam więc bodźca. Nie ukrywam, że gdyby nie to, że jest parę osób które tu zaglądają zapewne nie miałabym takiej pary. Szybko odkryłam, że prócz codziennej dawki motywacji i siły do wytrwania (niektóre z Was miały podobne wymiary do mnie, lub nawet wyższe... a teraz patrzę na zdjęcia chudzinek!- to pokazuje, że można!) poprzez prowadzenie bloga przyswajam podświadomie bardzo dużo informacji. Być może dla 'starych wyjadaczy' to oczywistości, ale w moim przypadku okazało się, że często wpajano mi bujdy. Gdy tak rozmyślałam na ten temat,  stwierdziłam, iż to świetny pomysł na notkę. Dziewczyny, jeśli czegoś nie wymieniłam- podzielcie się ze mną swoją wiedzą.

Moje subiektywne zestawienie bujd na resorach:

1. Odchudzasz się? Jedz owoce, one nie tuczą! Jeśli poczujesz głodek o 22 dojedź jakimiś jabłkami.
Pierwszy dzwonek, iż może to być mit pojawił się na jednych z ostatnich zajęć na moim wydziale. Badaliśmy wtedy zawartości cukrów w owocach metodą HPLC-ELSD, a pani dr która się nami opiekowała wypowiedziała zdanie, które zmotywowało mnie do poszukiwania informacji na ten temat. "Fruktoza tuczy BARDZIEJ niż ta sama ilość glukozy (...) porównując odkładający się tłuszcz: z 1 g fruktozy potrafi się odłożyć, aż 80 razy więcej tłuszczu niż z glukozy".
Okazuje się, że owoce tuczą, niektóre nawet bardzo jeśli je się je w nadmiarze, a za wszystko odpowiedzialna jest wysoka zawartość fruktozy (cukru owocowego), który szczególnie uwielbia odkładać się w rejonie brzucha i jest z jednym z głównych czynników wywołujących otyłość brzuszną. 
Więcej o tym napisałam tutaj: Chemiczna dygresja na temat cukrów

2. Masz tłuszcz na brzuchu? 300 brzuszków dziennie i będzie po sprawie.
Poczułam się jakbym dostała obuchem w głowę, gdy dowiedziałam się, że nie ma czegoś takiego jak spalanie miejscowe. Tyle lat mnie okłamywano!
Okazuje się, iż przy deficycie kalorycznym chudnie się całościowo, a machanie takiej ilości brzuchów owszem spala kcal, ale raczej całościowo i nie ma większego sensu. Jeżeli jemy ponad nasze zapotrzebowanie kaloryczne skutki mogą być nawet opłakane- bo spowodujemy rozrost ćwiczonych mięśni.

Jak ostatecznie się dowiedziałam z bloga Albert Kośmider, tłuszczyk w tych rejonach redukuje się przez zbilansowaną dietę.

3. Schudnąć 10 kg to wyczyn godny olimpijczyka.
Pomimo tego, iż w mediach panuje parcie na idealne sylwetki, to z drugiej strony pokazuje się, jak chudnięcie jest trudne i osiągnięcie wagi o 10 kg to coś nieosiągalnego wręcz. Natomiast śledząc blogi okazuje się, że wystarczy trochę zacięcia i nawet podjadające łasuchy są w stanie tyle zrzucić. Domyślam się, że wiele z dziewczyn które mówi o odchudzaniu traktuje je jak zimną wojnę (obie strony- Ty i nadwaga się zbroicie, pokazujecie kto jest silniejszy, ale tak na prawdę nikt nic nie robi), a ja mialam to szczęście, że trafiłam na blogi gdzie ich autorki na prawdę nad sobą pracują i nie liczą na cud-efekty po farmaceutykach.

4. Odchudzasz się? Musisz głodować.
Wiadome, iż jeżeli schodzi się z diety 4000 kcal na dużo mniej to uczucie głodu może początkowo towarzyszyć. Nie mniej jednak wszystko zależy od tego jak się komponuje posiłki. Odkryłam, że niektóre mogą mieć mało kcal, a zaspakajają na długo (np posiłki białkowe).

5. Tyjesz, bo jesz tłusto!
A tu kolejny  'ZONK'. Z tego co mi wiadomo, tycie jest związane z nadwyżką kaloryczną i złym zbilansowaniem posiłków. Tu większą rolę gra połączenie węglowodanów, białek oraz tłuszczy i gdyby brnąć w ten temat dalej to głównie te pierwsze odpowiadają za odkładanie tłuszczyku. Dodatkowo węgle wraz z solą zwiększają tendencję do magazynowania wody. Stąd wysoka efektywność diet nisko węglanowych, takich jak South Beach.


17 komentarzy:

  1. pkt 2 do mnie przemawia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiam skąd w ogóle wzięło się to przekonanie skoro jest fałszywe, teraz mam poczucie, iż ktoś mnie okłamywał pół życia...

      Usuń
    2. dobrze ze jest ktos taki jak Albert, co w prosty rzeczowy i profesjonalny sposob udziela na swoim blogu takich wskazowek

      fajnie, ze tacy ludzie zakladaja bloga, aby podzielic sie swoja wiedza z innymi

      Usuń
    3. w sumie wychodzi ze dieta to podstawa a nie treningi

      Usuń
    4. Też tak sądzę ;))) Mało się mówi o Diecie Optymalnych, którzy to ludzie, bez specjalnych wyrzeczeń, są po prostu latami SZCZUPLI. Interesujące. Tak, szczupli i bez chorób, dzięki temu że dopasowano do nich sposób odżywiania.

      positiveattitudetowards.blogspot.com

      Usuń
    5. jak to ktoś mądrze powiedział: dieta jest po to by ładnie wygladać w ubraniach, ćwiczenia by dobrze wyglądać bez nich ;]

      Usuń
  2. Na myśl przychodzi mi jeszcze jeden mit - chcesz schudnąć katuj się ćwiczeniami do upadłego, a dieta to tylko dodatek. Choć dobrze wiadomo, że przepis na sukces to 70% dieta i 30% ćwiczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego przekonania wyrosłam, rodzice mi wpajali, że to, iz mam problem z nadwaga to tylko i wylącznie moj tryb zycia. Teraz już wiem, że z domu wyniosłam złe proporcje talerzowe, do domu wracalam póżno i byłam zmuszana do jedzenia pełnych obiadów to sie odbiło... gdybym ja wtedy wiedziała ;]

      Usuń
  3. 100% prawdy!
    Miałam kiedyś koleżankę w klasie, która była niska i miała troszkę nadwagi. Będąc w sklepie podczas przerwy mówię jej żeby kupiła sobie abnana( zawsze radziła sie mnie w sprawie ćwiczeń i diety), na co ona mówi, że banan ma dużo kalorii i nie będzie go jadła. Kilka dni później jadła na lekcji Liona. Nie rozumiem takiego czegoś :) Banan dostarczyłby jej o wiele więcej 'zdrowia' niż taki Lion. Tak! lepiej zjedz batona, bo banany sa tuczące...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowy przykład (;
      Nie powiem- mnie też się zdarza zgrzeszyć (już bardzo rzadko, ale jednak)... wszystko jest dla ludzi, nie mniej jednak wolę banana niż Liona ;]

      Usuń
  4. Zgadzam się! Cieszy mnie, że coraz więcej ludzi odkrywa kłamstwa jakimi raczy nas: opinia lekarzy, opinia społeczna, media. Wiele z tych mitów, w które wierzą ludzie powoduje wzrost otyłości. Cieszę się, że śmiało mówisz o tłuszczu. Tak na prawdę jedzenie tłuszczy zwierzęcych nie tuczy, tylko węglowodany. Jestem przekonana, że nam - blogerkom - uda się przekonać Polskę do ZDROWEGO odżywiania zgodnie z prawdą!


    Polecam bloga
    positiveattitudetowards.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie usatysfakcjonowałaby jakaś kampania czy coś, co z tego, że napiszę to na blogu (który odwiedzają osoby które pewnie o tym już wiedzą). Gdybym nie wzięła się za siebie na serio, tkwiłabym w tych przekonaniach nadal...Nie wiem, czy pamiętasz kampanię 'Masło jest złe, jedz margarynę!' w której udawadniało się, że tluszcz mleczny to dietetyczny potwór... kilka lat póżniej badania wykazały, że duże spożywanie margaryn jest bardziej toksyczne niż masła.

      Usuń
    2. Ostatnio mam okazję uczestniczyć w bardzo fajnych projekcie i właśnie mamy stworzyć kampanię jeśli interesują Cię szczegóły napisz na mail :)

      Usuń
  5. O Owocach nasłuchałam się od trenerki. Mówiła, że owoców lepiej nie jeść. Z tym, że dla mnie banan to najlepsze co może być na świecie :P... Chyba się nigdy nie nauczę ;)

    PJWSTK oferuje dodatkowo naukę języka japońskiego. Ponadto są studia chyba Kultura Japonii, tam jest obowiązkowa nauka języka.
    Co do bronienia tych "słabszych" to owszem, najgorzej potem dają się we znaki ci, których broniłyśmy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz właśnie ja się czegoś nauczyłam... mianowicie to o owocach. W sumie wiedziałam,że w nadmiarze nie są najlepsze, ale że aż tak :( A ja teraz ciągle jem owoce i kocham je :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do 'Liebster Blog' :D Więcej informacji tu: http://story-about-auslly.blogspot.com/2013/08/liebster-blog.html i tu: http://auslly-story.blogspot.com/2013/08/liebster-award-3.html :P
    ~JulkaXD

    OdpowiedzUsuń